Tulove grede

Jest jedno piękne miejsce, w drodze do Dalmacji. Znajduje się nad tunelem sv. Rok. Jedno z najbardziej malowniczych części masywu Velebit. Dawni mieszkańcy Chorwacji, uważali je za dzikie i wyjątkowe, dlatego budziło emocje i rozpalało wyobraźnię. Uważali ,że przebywają w nim nieziemskie istoty. Tym miejscem jest Tulove grede. To właśnie tu, nagrano sceny śmierci indiańskiego wodza Apaczów Winnetouu. Postawiono je na równi, oceniając atrakcyjność widoków, z Plitvicami i parkiem KRK-a.
TULOVE GREDE. Jest to jedno z takich miejsc, z którego nie chce się wracać do codzienności. Zupełnie niezwykłe, oszałamiające swoim zapachem i pięknem, którego nie oddadzą żadne, nawet najlepiej wykonane zdjęcia. Nie ma tam zbyt wielu ludzi, co czyni je, jeszcze bardziej atrakcyjnym. Jest wyjątkowe, mimo to, nie ma tu tłumów. JESZCZE. Spieszcie się je zobaczyć, bo nie wiadomo jak długo, możliwe będzie przebywanie w nim, w ciszy i spokoju.
Jak to się stało, że do tej pory ludzie go nie odkryli?
Polub mnie
Velebit

Fot: Katarzyna Dorycka

Dla nas Tulove grede okazał się bardzo kapryśny. Pokazał nam wszystkie „twarze”, jeżeli chodzi o pogodę. W przeciągu kilku godzin, zobaczyliśmy chmury, deszcz i słońce. Pogoda zmieniała się cały czas. Bez przerwy. To nie wpłynęło na urodę tego miejsca, do którego zamierzamy jeszcze raz wrócić. Jesteśmy pod jego urokiem i chcemy poznać je lepiej. Jest tam jeszcze wiele szlaków, którymi chcielibyśmy się przejść.

Fot: Katarzyna Dorycka

MINY, ŚWIADECTWO WOJNY

Myślę, że chyba miała na to wpływ wojna. Do bardzo niedawna, tereny te były zaminowane. Właśnie przez te miny, niewiele się o tych rejonach mówiło. Nie reklamowano ich. Dosłownie kilka lat temu, zostało oczyszczone z min. Zniknęła większość tablic informacyjnych, mówiących, o ich występowaniu. Rozminowanie okolic Tulove grede, nastręczało Chorwatom wiele problemów, w tym finansowych. Odbywało się ono, miedzy innymi, dzięki funduszom z Niemiec oraz Księstwu Monaco. Jeżeli jednak gdzieś natraficie na takie tablice, to potraktujcie je poważnie. Spotyka się je jeszcze, na tych mniej uczęszczanych terenach. Stale aktualizowaną mapę, dla obszarów zagrożonych minami, można znaleźć na stronie www.hcr.hr

Fot: Katarzyna Dorycka

DOJAZD DO TULOVE GREDE

Do Tulove grede dojechać można starą drogą, zwaną Majstorską cestą. Tu opisałam niezwykłą historie tej drogi.  Jest to droga Lovinac – Obrovac nad przełęczą Mali Alan. Najłatwiej dotrzeć do niego z kierunku Obrovaca, na skrzyżowaniu jedziemy na Sveti Rok.
Droga biegnie nad wjazdem do tunelu Sveti Rok. Dostęp z parkingu przy tunelu nie jest możliwy, ponieważ autostrada jest ogrodzona. Cały czas wspinamy się, aż do miejsca, gdzie kamienista ziemia staje się płaskowyżem. Znajdują się tu pozostałości dawnego dworca pasażerskiego, który składał się z karczmy, kwater, miejsca gdzie pobierano myta i żandarmerii. Nie ma dachu ani okien, ale przez otwory, w których niegdyś były, widać Tulove grede. Widok magiczny.

Wszędzie widać ślady przeszłości. Kamienie mówiące o granicach, kiedyś między Austriackim Imperium a Republiką Wenecką. Z nowszych czasów, granica walk Chorwatów z Serbami. Ziemię tę znaczą groby, stare i nowe. Robotników i żołnierzy.
Obszar ten był świadkiem ciężkich potyczek z Serbami. Są to tereny wojennej Operacji Maslenica oraz tzw. wydarzeń na przełęczy. Według niektórych źródeł miejsce masakry.

Nieco dalej są dwa zabytki:
– ten starszy pochodzi z 1851 roku. Po włosku, opisano historię Francesco Fracassa, który zginął, chroniąc podróżnych, przed 22 zbójami z którymi podjął nierówną walkę.
– drugi kamień poświęcony jest Iwanowi Zagoracowi, który zamarł w tym miejscu 11 lat później.

Dziesięć metrów dalej znajduje się marmurowy pomnik, wokół którego płoną lampy. Jest poświęcony obrońcy Sašy Rakijas, specjaliście „Omegi” z Bjelovara, który zmarł tu w 1995 roku. W centrum polany znajduje się kościół św. Franciszka, św. Frane. Stoi na zboczach Velebitu, u stópTulove grede. Został zbudowany w 1932 r., przez austriackiego cesarza Franjo I, dla upamiętnienia nowo wybudowanej drogi łączącej południową i północną Chorwację.

Sztuka regionu Velebitu jest bardzo bogata w przedmioty i treści o znaczeniu religijnym. Mianowicie, większość kościołów i kaplic tego regionu, zbudowano jak mieszkania pasterskie, tj. jako jeden obiekt przestrzenny.
Zasypana jaskinia

Fot: Katarzyna Dorycka

Przy podnóżu Tulovego grede jest dobre miejsce do parkowania samochodów. Można stąd rozpocząć wspinaczkę. Na szczyt Tulove grede, prowadzą dwie trasy. Podejścia są łatwe, a trasy dobrze oznakowane. Oba są w porządku i prowadzą dookoła OGROMNEGO otworu w ziemi. Kiedyś chyba był jaskinią, która zawaliła się dawno temu. Formacja skalna w pobliżu szczytu Tulove grede, jest fascynująca! Jest dziwnym zjawiskiem krasowym, na Velebicie. Tulove grede zbudowany ze skał wapiennych, jest skalistym grzbietem, niezwykle stromych zboczy. Jego długość sięga około 1 km. Najwyższy szczyt wynosi 1120 m. Ta formacja krasowa, składająca się z wież, kolumn i niezwykłych pęknięć jest jednym z najbardziej atrakcyjnych obszarów Velebitu. Druga część grzbietu, jest trawiasta.

Fot: Katarzyna Dorycka

LEGENDY

Istnieje wiele legend dotyczących tego miejsca.
Możliwą przyczyną tak wielu legend, jest to, że to naturalne zjawisko, oprócz zachwytów, wywołuje również niepokój.
To miejsce jest po prostu magiczne, więc nic dziwnego, że jedna legenda uzupełnia drugą. Mówiono o smokach leżących wśród skał i mieszkających wokół nich. O niewidzialnych nadprzyrodzonych istotach, wróżkach Velebitu. Była też Czarna Królowa, okrutna władczyni, przynosząca nieszczęścia. Tak nazwano część drogi. Może to była Barbara Celjska , żona cesarza rzymskiego i węgiersko-chorwackiego króla Žigmunda Luksemburškog lub żona Bela IV.
Groby poległych żołnierzy

Fot: Katarzyna Dorycka

OPERACJA MASLENICA

Na pewnym etapie wojny, Dalmacja została odcięta od północnej Chorwacji. Zaopatrywanie jej, było możliwe, jedynie poprzez morze. Do tego celu wykorzystywano najczęściej wyspę Pag. Na wskutek złej pogody i silnych wiatrów, z jakich słynie Pag, nie było to jednak łatwe. Kluczowe, stało się odzyskanie kontroli, przez wojska chorwackie, nad mostem Maslenica i niektórych strategicznymi punktów w Velebicie. Chodziło o Tulove grede, Mali Alan i sv. Rok, skąd wojsko chorwackie mogło kontrolować Obrovac i Gračac. Chorwaci odnieśli zwycięstwo, miało to bardzo pozytywny wpływ, na dalsze losy wojny.
W okolicach Tulove grede, toczyły się ciężkie walki. Do tej pory, w wielu miejscach, można natrafić na groby żołnierzy. Rozsiane są po całej okolicy.
Jest tablica upamiętniająca śmierć Dowódcy Tygrysów, Damirowi Tomljanovicowi-Gavranowi oraz kaplica błogosławionego Alojzego Stepinaca, odrestaurowana przez weteranów wojny. W każdą rocznicę „Operacji Maslenica” potykają się tu weterani wojenni, by uczcić i powspominać poległych tutaj żołnierzy.
Dzięki zwycięstwie Chorwatów, możliwe było również, kontynuowanie budowy autostrady, ponieważ odzyskano tereny, przez które miała przebiegać. Czy ktoś dzisiaj wyobraża sobie Chorwację bez tej autostrady? No, chyba nie.
Tulove grede z autostrady

WINNETOUU

Pod Tulove grede, w latach 60-siątych, kręcony był film o losach Winnetouu. To też świadczy o pięknie tego miejsca, ponieważ do scen tego filmu, wybierano najatrakcyjniejsze miejsca w Chorwacji. Były nimi Plitvice, park narodowy KRK oraz Tulove grede. To właśnie tu rozegrała się scena śmierci indiańskiego wodza Apaczów. Do tej pory odwiedzają je turyści niemieccy, pamietajacy tamtą produkcję. W specjalnej metalowej skrzynce, przechowywana jest księga, w której można podzielić się refleksjami z pobytu tutaj.

Komentowanie jest wyłączone